Po dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach siatkarze Legii Warszawa wrócili na ligowe parkiety. W 6.kolejce siatkarskiej drugiej ligi mężczyzn legioniści podejmowali akademików z Olsztyna, który przed tą kolejką był liderem grupy B. Po zaciętym i emocjonującym meczu wygrali gospodarze, którzy triumf w tie-breaku, musieli okupić stratą jednego punktu. „Wojskowi” zajmują trzecie miejsce w ligowej tabeli ze stratą dwóch punktów do nowego lidera, BAS-u Białystok.

Pierwszy set od samego początku przebiegał pod dyktando gości, którzy bardzo szybko odskoczyli na kilka punktów (8:5). Bardzo dobrze w tym czasie wyglądał cały olsztyński zespół, który urozmaiconą grą sprawił wiele problemów legionistom. W pewnym momencie warszawiacy za sprawą Igora Stelmaszczyka i Mateusza Grodzickiego zmniejszyli przewagę do jednego punktu (11:12), ale odpowiedź akademików była błyskawiczna. Atak Mateusza Lewoca, as serwisowy Rafała Maluchnika oraz skuteczny blok sprawił, że AZS uciekł na sześć oczek (17:11). W końcówce, zawodnicy trenera Daniela Kołodziejczyka ponownie rzucili się do odrabiania strat. Jednak na udany finisz zabrakło jednak czasu i po bloku Wiktora Mielczarka przyjezdni mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszej odsłonie 25:22.

Kolejną część ponownie lepiej rozpoczęli olsztynianie, którzy po mocnym uderzeniu Maluchnika objęli dwupunktowe prowadzenie (4:2). To jednak było wszystko, na co pozwolili w drugim secie „Wojskowi”. Ekipa z Warszawy uruchomiła blok, który dał kilka cennych punktów. W tym elemencie siatkarskiego rzemiosła brylowali Grodzicki, Maciej Stępień oraz Daniel Rosa. Grodzicki dołożył również punkty w ataku, dzięki którym od połowy partii gospodarze kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie (14:10). Bezpieczna przewaga utrzymała się do końca drugiej odsłony, a próby rywala w nawiązaniu walki, kilka razy kończyły się odgwizdaniem niewymuszonego błędu. Ostatecznie seta, którego efektownym blokiem zakończył Kamil Buczek, wygrała Legia Warszawa 25:20.

Trzecia partia to kontynuacja dobrej gry siatkarzy w koszulkach z „eLką” na piersi. Gospodarze za sprawą aktywnego Buczka, ponownie wyszli na trzy/cztery punkty przewagi. Różnica zmniejszyła się w połowie rywalizacji, kiedy po bloku przyjezdnych na tablicy wyświetlił się wynik remisowy (12:12). Na szczęście, po czasie wziętym przed trenera Kołodziejczyka, po raz kolejny „Wojskowi” skutecznie pograli blokiem. Pięć punktów przewagi (23:18) znowu uśpiło czujność warszawiaków, którzy stracili całą zaliczkę (23:23). Ostatnie słowo należało jednak do Legii Warszawa, która — po blokach Rosy i Grodziskiego — wyszarpała zwycięstwo w secie (25:23).

Wynik czwartej odsłony rozstrzygnął się bardzo szybko. Przy niewielkim prowadzeniu drużyny ze Stolicy (4:2), w polu zagrywki AZS-u stanął Sebastian Kostrubski, który swoją nieprzyjemną zagrywką doprowadzał legionistów do wściekłości. Dwa asy serwisowe oraz kilka nieprzyjemnych podań, które sprawiały problem przyjmującym, dały ekipie Grzegorza Krzana pięć punktów przewagi (9:4). Za chwilę kolejne oczka dołożył Maluchnik oraz Mielczarek i w tym momencie stało się jasne, że o wygraną w secie będzie bardzo ciężko (12:5). Szkoleniowiec gospodarzy próbował zmienić sytuację na boisku, wprowadzając kilku nowych zawodników, lecz asy Mariusza Godlewskiego i Tomasza Belczyka to było za mało, by odrobić straty. AZS, po ataku Mielczarka, wygrał 25:19 i o zwycięstwie w meczu zadecydował tie-break.

W decydującej o losach rywalizacji piątej partii legioniści ponownie przypominali zespół z drugiego i trzeciego seta. Blok Tomasza Obuchowicza, ładny atak Buczka oraz nieprzyjemna zagrywka Rosy, bardzo szybko zniechęciła przeciwnika do walki. Ośmiokrotny mistrz Polski, przy głośno dopingujących kibicach, wypracował sobie taką przewagę (7:2), która w drugiej części tie-breaku pozwoliła kontrolować grę. Pod koniec meczu, fani mogli zobaczyć jeszcze ładny blok Obuchowicza i Rosy. Ostatni z wymienionych był również autorem decydującego o zwycięstwie w meczu punktu (15:10), który zakończył się wynikiem 3:2 dla Legii Warszawa.

Szkoleniowiec Daniel Kołodziejczyk był zadowolony ze zwycięstwa, chociaż pewien niedosyt pozostał. – Niestety nie udało się uniknąć tie-breaku. Trochę zawiodła koncentracja w pierwszym i czwartym secie, a zwłaszcza w ich początkowych fazach. To sprawiło, że przeciwnik zbudował sobie taką przewagę, której nie oddał do końca. Boli trochę to, co stało się w czwartym secie, gdyż rywal uciekł przy jednym ustawieniu. Próbowałem praktycznie wszystkiego, jednak zmiany oraz czas na nic się w tej sytuacji zdały.

– Do tie-breaku zawodnicy podeszli z podniesionymi głowami. W odpowiednim momencie zafunkcjonował blok i zagrywka, dzięki czemu mogliśmy odnieść zasłużone zwycięstwo. Na pewno pomogli nam również żywiołowo dopingujący kibice. Cieszymy się z wygranej, chociaż szkoda, że ten jeden punkt – dodał trener.

Legia Warszawa – AZS UWM Olsztyn 3:2 (22:25, 25:20, 25:23, 19:25, 15:10)

Legia: Rosa, Obuchowicz, Stelmaszczyk, Szewczyk, Grodzicki, Gromelski oraz Sumara (libero), Stępień, Buczek, Pazgan, Belczyk, Godlewski, Morawski, Tomczak

Źródło: Legia Warszawa

Autor: Dariusz Oleś

Foto: Ana Okolus